WIOSENNA METAMORFOZA KRZESEŁ

Jakieś dobre dwa lata temu kupiłam swój komplet krzeseł patyczaków. W sklepie oferującym antyki i meble z okresu prl. W największym skrócie napiszę, że nie wyróżniały niczym szczególnym oprócz dobrze pomalowanych drewnianych elementów. Bez zacieków i przybrudzeń. Cała reszta była już mniej ciekawa. Dekupażowy napis Home & Garden szybko stracił swój urok i stał się brzydką nalepką. Lekko góralski wygląd wkłada krzesełka do szufladki z napisem folklor – przynajmniej jak dla mnie. Cena też nie była szałowa ani nawet atrakcyjna bo ok 110 zł za jedno bez przesyłki :). Dziś wiem, że wydałabym tę kwotę znacznie lepiej :). Czas robi swoje tak więc przyszedł czas na zmianę wyglądu. Co daje też pojęcie kochani jak to jest z jakością mebli i powłok które kupujemy. Nie chciałabym wyjść na marudę ale dwa lata użytkowania to chyba trochę za mało… Różowe poduszki do kompletu wypłowiały i były nie do końca na wymiar. Nawet ich nie pokazuje bo na sam ich widok jeży mi się włos na głowie. Prawdziwe paskudy. Skusiła mnie po prostu cena i myśl, że kiedyś sama je odnowię i będą dokładnie takie jakbym chciała. Ach ile to razy popełniłam ten mały błąd kupując rzeczy prawie idealne :).

 

Czyli jakie ? Dobre pytanie bo zupełnie nie wiedziałam jak się za nie zabrać. Najprościej byłoby złapać za pędzel i pomalować je na jakiś fajny kolor. Mekłajtowy zmysł podpowiadał, że może trochę energicznej żółci albo trochę szarości ? W grę wchodziła również kolorowa tablicówka albo tradycyjny czarny odcień. W międzyczasie dostałam od mojego chłopaka Tomka prezent w postaci szlifierki i kompletu papierów ściernych. Rozumiecie ten rodzaj romantycznych prezentów ? W naszym mieszkaniu to norma. Obdarowujemy się prawie wyłącznie praktycznymi prezentami. Co jest dla mnie tak dużym plusem, że mogę tylko przyklasnąć i powiedzieć: to jest to ! Tak więc cieszę się jak dziecko z nowej kolejki kiedy myślę o wypróbowaniu mojego nowego sprzętu. Pomyślałam, że zacznę od krzeseł zdejmę starą warstwę farby aby zobaczyć jak wygląda drewno znajdujące się pod spodem. Może z czasem nabrało fajnego rustykalnego wyglądu ? Zerknięcie co znajduje się pod spodem nie było najprostszym zadaniem. Było absurdalnie trudnym ciągiem drapania i wydrapywania. Z pomocą przyszła farba do ściągania powłok malarskich, która nałożona raz po raz ściągała stare kawałki powłok. Niestety jej opary to prawdziwa próba dla użytkowników.

Poza tym małym szczegółem to naprawdę dobry wynalazek majsterkowicza pod warunkiem, że mamy sporo cierpliwości oraz dobrą wentylację bo przerwy pomiędzy jej użyciem to ok 25 minut. Pracowaliśmy przez pierwszy dzień na świeżym powietrzu ale kolejne godziny spędziłam już pod dachem. Majówka zamieniła się w zimówkę – rozpadało się włącznie z gradem i śniegiem :). Można zapomnieć, żeczyszczenie pójdzie to szybko tak jak zakładałam. Używałam wszystkich dostępnych mi narzędzi czyli nożyków, szpachelek, szczotki drucianej. Oczyszczenie ze starej farby razem z pomocą Tomka (bardzo Ci dziękuję dobry człowieku !) zajęło mi dokładnie 10 godzin pracy, zależało mi aby pozbyć się całkowicie starej powłoki. Gdybym tego nie zrobiła bardzo dokładnie to przy pierwszej próbie pomalowania okazałoby się, że na meblach mam szpetne resztki farby w kolorze starej zieleni. Kolor niebieski wszedłby w reakcję z bejcą i działoby się :). Największym problemem okazały się zagłębienia w tralkach, które były bardzo trudne do wyczyszczenia. Na końcu wszystkie elementy potraktowałam nożykiem co było dodatkową dość pracochłonna metodą. Na sam koniec kosmetyczne zmatowienie papierem ściernym o małym ziarnie i dokładne odkurzenie z resztek pyłu i starej farby.Kiedy udało się w końcu  zdjąć starą farbę – nastąpiła kłopotliwa cisza i pytanie co by tu dalej zrobić ? A może nic ?

A co jeśli całe uroda drewna to właśnie naturalny kolor ? Tu wpadł mi do głowy pomysł całkiem pod prąd a może postarzyć krzesło ? Sprawić, żeby wyglądało na bardziej wiekowe ? Właśnie sobie wyobraziłam, że dzięki takim krzesłom będę miała trochę bardziej stylowy wygląd ? Loftowy wygląd mebli zawsze puszczał do mnie oko – może czas zrobić coś w tym stylu. W końcu tyle pracy włożyłam w zdjęcie blado – niebieskiej powłoki z krzeseł …

Użyłam bejcy w kolorze dębowy antik i był to chyba strzał w dziesiątkę, preparat nie kapał, nie zaciekał bardzo szybko sechł ok 20 minut. Uzyskałam efekt w 90 % prawie taki jak chciałam. Warstwy potrzebne do uzyskania efektu ze zdjęć to ok 3 ewentualnie 4 w zależności od jasności oczyszczonych miejsc. Bejca została wtarta kolistymi ruchami co było najszybszą czynnością ze wszystkich, które wykonałam przy krzesełkach. Widoczne słoje to efekt cieniutkiej warstwy i dodatkowego wcierania bawełnianą tkaniną.

 

Największą zagadką okazała się odpowiedź na pytanie dlaczego dwa identyczne krzesła po pomalowaniu są w innym odcieniu ? Okazało się, że jedno z nich zostało bardzo dogłębnie oczyszczone stąd różnice w odcieniach. Aby je ujednolicić użyłam dodatkowej warstwy bejcy. Do mieszkania wróciłam z prawie nowym kompletem krzeseł i jednym bardzo poważnym postanowieniem, nigdy więcej czyszczenia tralek i zagłębień w meblach. Chyba, że dostanę w prezencie mnóstwo wolnego czasu potrzebnego do wyskrobywania starej farby. Myślę, że i tak nie wytrzymam w postanowieniu ale jak na tę chwilę mam ich serdecznie dość :). W mieszkaniu okazało się, że brakuje bardzo małego ale istotnego elementu czyli inicjałów właścicieli krzeseł. Po prostu lubimy siedzieć na swoim. Do ich stworzenia użyłam złotej patyny, która aż się prosiła aby użyć jej na krzesłach. Znam jednak jej możliwości i wiem że łatwo przesadzić pozostałam więc przy swoim klasycznym, nieudziwnionym wyglądzie.

 

 

Spodobał mi się na tyle, że mam zamiar wykorzystać go przy odnawianiu stołu i półki. Po dwóch latach użytkowania wymagają odrobiny renowacji a przede wszystkim nowego koloru. Zapraszam więc na kolejne odcinki z serii. Będzie sporo treści dla wszystkich zainteresowanych tematem odnawiania mebli i nie tylko. Jednym słowem będzie się działo ! Wpadajcie w poszukiwaniu nowych treści i zerkaniu jak się mają prace warsztatowe. Pozdrawiam – Adriana.

3 thoughts on “WIOSENNA METAMORFOZA KRZESEŁ

  1. Zastanawiam się czy aby widać było słoje trzeba użyć jakiegoś konkretnego środka czy mocno wcierać ? Mam podobne krzesła i zależy mi na podobnym efekcie. Słyszałam , że rozrzedza się bejcę tylko nie wiem czy warto ryzykować.

    1. Z rozrzedzaniem bym nie eksperymentowała ale to moje zdanie 🙂 mi wystarczyło wcieranie i zeszlifowanie.Wiadomo każdy przypadek to oddzielny przypadek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *