ULUBIEŃCY #NATURALNE OLEJKI

Po każdej rewolucji przychodzi czas na trochę więcej stabilizacji. W kwestii kosmetycznych wyborów również :). Ostatnio sporo testuję i poszukuję produktów skrojonych na miarę swoich potrzeb. Czy ulubieńcy wrócą na stałe ? Nie chciałabym jakoś bardzo przywiązywać się do tego tematu – jeśli mam o czym napisać to z pewnością takie wpisy się pokażą. Jeśli trzeba będzie chwilę poczekać i powęszyć w poszukiwaniu nowości i dobrych produktów to na nowy wpis trzeba będzie poczekać.

Mam ten komfort, że moje ciało w kwestii naturalnych kosmetyków znosi prawie wszystko. Rzadko kiedy pojawiają się oznaki, że czas zmienić produkt. Dzięki temu mogę śmiało i na różne sposoby testować naturalne produkty bez obawy, że przydarzy się jakaś niespodzianka – bo nie przydarzy 🙂 Jeśli miałabym wymienić jakąś konkretną kategorię to uwielbiam olejki.  Dobry olejek może jeśli nie wszystko – to bardzo dużo 🙂 Dlatego w moim zestawieniu przedstawiam… trzy olejki. Naprawdę mocne zestawienie dlatego nie przewijajcie i przeczytajcie do końca.

Pierwszym olejkiem jaki chciałabym przedstawić jest olejek Avebio Ambrosia face care. – Pewnie wielu z was zastanawia się czy osoba prowadząca swój własny sklep z naturalnymi produktami może używać innych marek niż swoja ? Otóż tak, jak najbardziej pod warunkiem, że są to produkty naprawdę dobre. Tę małą buteleczkę otrzymałam w prezencie i jej niepozorny wygląd jakoś nie zachęcał do użycia – tym bardziej iż okazało się, że dozownik jest popsuty :(. Olejek pięknie pachnie – naprawdę wyjątkowy żywiczny zpach z nutą sosny – poleciłabym szczególnie panom ale dziewczyny lubiące mocne zapachy, też mogą być zadowolone. Olejek ma właściowści antyseptyczne i antybakteryjne  i rzeczywiście użycie nawet jednorazowe to porządny shot miksu olejków w tym herbacianego. Zapach mogłabym opisywać i zachwalać cały wpis. Dozownik mimo, ze się nie domyka również daje radę i dozuje naprawdę małą ilość produktu. Mogę polecić jako pomysł na prezent dla faceta. Mała, poręczna buteleczka i bardzo fajny, naturalny skład oparty o kompozycję naturalnych olejków. Minusem jest zawartość gliceryny – myślę, że to zbędny składnik, który nie powinien znaleźć się w kosmetyku. Pojemność produktu 50 ml. Za największy plus olejku uważam to, że wchłania się prawie w całości chwilę po użyciu.

Kolejny olejek to olejek formy Runo czyli mój własny kosmetyk. Myślę, że skład i właściowści produktu są na tyle naturalne i ekologiczne, że śmiało mogę go polecić. Czy jest to olejek dla każdego ? Wydaje mi się, że tak – wiele osób poszukuje naturalnych produktów do rozświetalania. Oprócz dobrej diety przyda się również naturalny kosmetyk posiadający w swoim składzie same naturalne dobra. Olej ze słodkich migdałów, olej sojowy, olej macadamia. Cennym składnikiem jest również retionol i witaminę e . Olejek sprawdzi się stosując go na wybrane partie ciała takie jak twarz, pod oczy lub dekolt. Może być stosowany na całe ciało – wtedy mamy naprawdę, delikatnie mieniący się efekt rozświetlenia. Przed użyciem należy wstrząsnąć produktem – patent stary jak świat ale ciągle muszę sobie o tym przypominać 🙂 Olejek można stosować do codziennej pielęgnacji – dozownik produktu jest naprawdę porządny a jak wiadomo opakowanie ma znaczenie. Zapach również, więc oprócz pielęgnacji i rozświetlenia mamy delikatny, różany zapach na puncie które mam małego fioła. Szklane ciemne, opakowanie nadaję się do zrecyklingowania i ponownego użycia. Co jest bardzo ważne prawie tak samo jak zawartość buteleczki, która jest dostępna tutaj . Efekt na skórze utrzymuje się bardzo długo – jeśli myślicie o trwałym kosmetyku to macie małą podpowiedź.

 

Trzeci olejek to uniwersalny klasyk, który powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce. ? Czyli olej z jojoby. Z czego zrobiony jest taki olej ? Uzyskuje się go dzięki tłoczeniu na zimno nasion krzewu Simmondsia Chinensis (jojoba). Charakterystyczne dla olejku jest to, że nie jełczeje i można przechowywać go naprawdę długo. Tak naprawdę jest do płynny wosk w formie oleju. Olej ma wszechstronne zastosowanie czyli: ciało, włosy, paznokcie, sucha skóra. Olej niemieckiej firmy Colibri jest bezzapachowy a produkt niedostępny w naszym kraju być może można go kupić na Amazon. Dostałam go od mojej mamy w prezencie. Do stosowania oleju trzeba się przyzwyczaić – najlepiej małymi kroczkami. Jest takim sos kiedy potrzebuję natłuszczającego kosmetyku – dobrze sprawdza się latem. Opakowanie ma szklaną pipetkę ale produkt lubi się rozlewać, więc ostrożnie z nabieraniem. Taki olej naprawdę warto posiadać bo kiedy zabraknie nam kremu lub odżywki zawsze możemy posiłkować się kilkoma kroplami oleju z jojoby. Dobrze sprawdza się jako składnik maseczek domowej roboty. Barwa oleju może sugerować, że jest ciężki ale spokojnie zniesie go prawie każda buzia i prawie każde ciało. Włosy to już odrębna historia. Z czasem olej nabiera charakterystycznej woni choć producent zapewnia, że jest bezwonny. Szklane ciemne opakowanie jest naprawdę solidne tak i zapas oleju jeśli zakupiny butelkę. Myślę, że 150 ml starczy na rok częstego używania.

Bardzo ciężko jest zestawić i porównać te trzy rodzaje produktu – bo każdy ma naprawdę różne właściwości – pierwszy antybakteryjne, drugi rozświetlające trzeci odżywiające. W zależności co lubi i potrzebuje nasza buzia i skóra a każda z nas ma odmienne potrzeby. Mam nadzieję, że któryś z nich zagości na stałe również w waszej półce z napisem: dobry klasyk :).

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *