OGRÓD BOTANICZNY W PALERMO

Zacznę od przywitania się. Nie było mnie tu kilka miesięcy, nie powstawały nowe wpisy. Po prostu cisza. Ostatecznie postanowiłam wrócić do pisania. Opisując w jednym zdaniu  zatęskniłam za publikowaniem na blogu.Otóż okazuje się, że można. Zupełnie spontanicznie odzyskałam swoje treści, które czekały na mnie na serwerze od dobrych kilkudziesięciu dni. Postanowiłam kierować się w stronę bardziej minimalistycznych wpisów co jest dużo bardziej bliższe mojemu sercu niż poprzednio powstające teksty. I wiecie co ? Myślę, że będzie to przyjaźń na dłużej. Z pewnością mniej intensywna niż na samym początku ale o całkiem mocnych fundamentach. Będzie przyjaźnie bez komentowania spraw bieżących ale zawsze z ręką na pulsie. Taka przyjaźń musiała dojrzeć i nabrać nowych kolorów. I chyba czas aby zająć się jej finalizacją. Zaglądajcie jak się mają nasze blogowe sprawy.

Nowy wpis będzie o włoskiej przygodzie z Palermo i ogrodem botanicznym w tle. Szczęśliwy traf chciał, że mieliśmy w Palermo bardzo dużo szczęścia aby zobaczyć słynny Orto botanico in Palermo na własne oczy. Jak wiecie albo i nie, ogrody botaniczne to moja wielka platoniczna miłość, obiekt westchnień i wycieczek. Pod koniec września razem z Mężem mieliśmy okazję uczestniczyć w dość intensywnej podróży po Sycylii. Od kilku lat bardzo chciałam odwiedzić to miejsce i poznać włoskie smaki nie tylko kulinarne ale i te związane ze smaczkami włoskich miast i plaż. Podczas naszej podróży jako miejsce przystankowe wybraliśmy Palermo. Nie wiedzieliśmy czego mamy się spodziewać po stolicy Sycylii i jak nas przyjmie to miasto, zwłaszcza że mieliśmy dokładnie dobę, żeby je poznać. Okazało się bardzo niespójne, trochę jak patchwork gdzie każdy element to inny klocek układanki. Na pewno nie jest to miejsce na jednodniową wycieczkę – chyba, że tak jak my macie bardzo intensywny plan dnia :). Zbieg okoliczności zagnał nas w miejsce gdzie wynajmowaliśmy mieszkanie od Sabriny  znajdujące się 15 min. spacerem od wypatrzonego przez nas miejsca. Przecierałam oczy ze zdumienia kiedy po krótkim marszu znaleźliśmy się tuż przy wejściu do ogromnego słynnego ogrodu botanicznego. Ciężko było mi uwierzyć, ze w mieście liczącym ok 650 tyś. mieszkańców znaleźliśmy się tuż nieopodal. Stary i przepiękny ogród był dokładnym zaprzeczeniem tego jak wyglądają ogrody w naszym kraju. Porządek i długie tak samo wyglądające  grządki z kolorowymi tabliczkami ustępowały prawdziwemu pięknu miejsca, które sprawiało wrażenie że rzadko zagląda tu człowiek. Prawda jest trochę inna – codziennie zaglądają tu setki mieszkańców i turystów a obsługa dyskretnie sprawuje opiekę nad miejscem. Każde miejsce jest otwarte dla zwiedzających, wszędzie można zajrzeć, wszystkiego dotknąć.  Zanim wejdziemy do ogrodu prosto z głównej ulicy Via Lincoln,  przechodzimy przez część muzealno – eksponatową. Ryciny  robią naprawdę ogromne wrażenie. Ładnie wyeksponowane i oświetlone skupiają wzrok wszystkich odwiedzających. Bilet kosztuje ok 4 euro a na samo zwiedzanie trzeba przeznaczyć około godzinę .

Sam wygląd ogrodu dla oczekujących pocztówkowych widoków możne okazać się trochę mniej atrakcyjny. Trzeba pamiętać, że znajduje się w strefie klimatycznej o dużej wilgotności i wysokich temperaturach. Rośliny rosną tu o wiele szybciej i bujniej niż np. w Polsce. Ten ogród to bardziej żywy organizm i widać to na pierwszy rzut oka. Sprawia wrażenie bardzo starego i nie zdominowanego przez człowieka. Prawdziwą ciekawostką są małe szklarnie ukryte pomiędzy gałęziami ogromnych monster i sekwoi. Ciasne z małą ilością światła sprawiają wrażenie trochę zapomnianych. Ich bardziej rozbudowane wersje kuszą pięknym oszkleniem i rzędami egzotycznych roślin. Architektura ogrodu to mimo wszystko skromny dodatek do wybujałych roślin. Cały ogród ma układ przypominający świątynię, niektóre ozdobne elementy w tym postacie z mitologii mogą kierować nasze myśli w stronę bardzo odległych czasów. Można się tu poczuć jak tropikalnej dżungli – ze względu na ilości  kwiatów i roślin – znanych raczej z leksykonów. Nigdzie na całej Sycylii nie znajdziecie takiego  przekroju roślin, wyrastających z każdego centymetra ziemi. Owoce kuszą żeby je zerwać i spróbować ale nie dziś jest na to miejsce i czas. Końcówka września to wymarzony moment aby uniknąć upałów i zajrzeć w każdy zakamarek ogrodu. Można dotknąć dojrzewających bergamotek i przejść się aleją aloesów. Imponująca wydaje się kolekcja kaktusów, rosnący dosłownie w każdym zakamarku bardziej nasłonecznionej części ogrodu. Większość donic i detali utrzymanych jest w barokowym i zdobnym stylu co z zaciemnioną aurą ogrodu daje trochę niesamowitą mieszankę. Rośliny tylko pozornie sprawiają wrażenie pozostawionych samym sobie o ich wygląd w dyskretny sposób dbają pracownicy Orto Botanico di Palermo.W tygodniu i przed południem jest tu kameralnie i bardzo cicho.

Okazałe mury ogrodu oplecione są z każ dej strony bluszczami. Sam ogród uważany jest przez mieszkańców Palermo jako park, miejsce spacerów i chwila odskoczni od hałaśliwego centrum miasta, która znajduje się na tej samej ulicy co ogród. Gdybyście przypadkiem lub w bardziej zaplanowany sposób znaleźli się w stolicy Sycylii – zajrzyjcie do nietypowego miejskiego parku. Opis ogrodu ciężko znaleźć w typowych przewodnikach po Italii, zresztą samo Palermo nie jest też typowo turystycznym miastem – żyje własnych trochę egzotycznym życiem. Jeśli zastanawiacie się choćby na chwilę czy warto znacie już moją odpowiedź. Warto tu zajrzeć, odpocząć zrobić długi spacer, zaczerpnąć trochę powietrza przesiąkniętego zapachem kwiatów i owoców.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *