Za kilka dni przywitamy nowy miesiąc. Marzec był zakręcony bardzo dużo się działo. Były momenty kiedy wbijał w fotel a następnego dnia motywował do tego aby ruszać ze zdwojoną energią. 

Dużo bym dała za prawdziwą smykałkę do pisania tekstów. Niestety nie jestem mistrzem słowa pisanego. Czasem więc moje wpisy nawet samej mi, wydają się zbyt lakoniczne. Z prawdziwym podziwem czytam mistrzów pióra który stronami i wpisami mogą opowiadać prawdziwe lub stworzone historie. Mój blog musi na razie pozostać luźnymi strzępkami związanymi z codziennością. Już jakiś czas temu zrozumiałam, że moim największym atutem nie będzie, sprawne pisanie :).

Nie dlatego, że chodziłam na wagary w podstawówce i liceum (bo zdarzało mi się zboczyć ze słusznej ścieżki edukacji :)) ale dlatego, że za mało piszę a przelewanie myśli na papier nie jest dla mnie ulubioną czynnością. O wiele bardziej wolę wykonać jakieś zadanie np. prace manualne niż siedzieć przed komputerem i pisać. Zawsze gdy kończę wpis i wciskam przycisk opublikuj zerkam na sam dół strony aby obejrzeć historię edycji. I wiecie co ? Jest tam bardzo dużo linijek. Zdecydowanie zbyt dużo aby mogła z satysfakcją powiedzieć, że dziś pisanie poszło dużo łatwiej. Mało tego zdarza mi się pisać na raty tak aby później mieć łatwiej i jakiś choćby drobny zarys tego o czym mam napisać. Bardzo często towarzyszy mi również pewnego rodzaju powtarzalne pytanie gdy zasiądę do wpisu: (…) o czym to chciałaś napisać ? :). Relacjonowanie aktualnych zdarzeń wydaje mi się dużo prostsze. Spróbuję wyjaśnić na prostych przykładzie, który często podaję. Relacja z podróży nigdy nie będzie takim samym wpisem jak wpis z kalendarzem do pobrania :).

Opisywanie codzienności wydaje się prostsze ale w rzeczywistości nie jest prostym zadaniem. Tak naprawdę wymaga dużego skupienia. Jakiś czas temu bardzo intensywnie myślałam o tym aby teksty były pisane przez kogoś innego (serio). Na szczęście w porę zorientowałam się, że mogłoby to przynieść dość nienaturalny  wygląd i że czas zasiąść to samodzielnego pisania coraz dłuższych tekstów. Wiem, że istnieje mnóstwo stron z samymi pięknymi zdjęciami w którym tekst to pojedyncze zdania. Można ? można. W większości są to blogi modowe w którym zdjęcia muszą grać pierwsze skrzypce. Kiedy jednak  patrzę na swoje wcześniejsze wpisy to wiem, że brakowało  im większej ilości tekstu. Od jakiegoś czasu postanowiłam trochę więcej pisać tak aby wzbogacić treści, które wam pokazuję.

 


Kiedy przygotowywałam kwietniową wersję kalendarza była i jest nadal piękna letnia pogoda. Zrobiłam pierwsze wiosenne porządki i zabrałam się za przygotowania. Nie mam przygotowanej wersji na cały rok co miesiąc dorysowuję kolejne części. Kwietniowa wersja jest z moim ulubionym dzbankiem z fabryki z Olkusza. Został kupiony dwa lata temu jako spontaniczna reakcja na wpis White plate, która pisała o wyprzedaży tych modeli. Udało mi się,  nie wiem jakim cudem,  to była naprawdę ostatnia sztuka niedostępnego dziś modelu, którego używam do dziś.

Dzbanek jest emaliowany i świetnie nadaje się do gotowania wody. Ja od dłuższego czasu używam go do podlewania kwiatów i jako wazon. Podobne modele można kupić w wielu sklepach internetowych. Jeśli szukacie podobnych to zajrzyjcie do internetowe sklepu marki Olkusz gdzie znajdziecie podobne modele. Bardzo lubię całą kolekcję Nostalgia & Vintage gdzie można kupić bardzo ładne retro wazony. Zresztą większość naczyń emaliowanych ma dla mnie trochę nostalgiczny wygląd. Być może ze względu na wzory, które wydają się być jakby wyjęte z wzornika haftów do kuchennych serwetek. Takich jak robią nasze Mamy i Babcie albo i my same. Mój model jest wyjątkowo bez wzoru z poziomkami lub truskawkami ale i tak przypomina wyglądem te starsze modele. W moim dzbanku wylądowały wyszabrowane gałązki z letnimi pączkami. Całość została naszkicowana, dodałam kolor i wydrukowałam w formie kalendarza.

Do wyboru oddaję w wasze ręce dwie wersje :

KALENDARZ  A4 /KWIECIEŃ KOLOR 

KALENDARZ A4/ KWIECIEŃ CZARNO – BIAŁY 

Dajcie znać jeśli spodobała się wam kwietniowa wersja kalendarza. Możecie to zrobić na moim facebooku wstąpcie na chwilę i zostawcie ślad. Na instagramie możecie znaleźć garść inspiracji blogowych podejrzeć jak sprawy mają się od zaplecza :). Na koniec ślę razem z kalendarzem dużo pozytywnej energii i zieleni. Pozostańmy w kontakcie. Pozdrawiam Adriana Mekłajt 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *